Cennik usług budowlanych |papier firmowy |toster
fajne.wydarzeniadlakobiet.net

„Uznany za wyleczonego, powróciłem do kolegów, zakwaterowanych już w innym sektorze. Poprzedni zajęli świeżo przywiezieni do Sandbostel Jugosłowianie.
Byłem jeszcze bardzo osłabiony i z trudem trzymałem się na nogach. Ważyłem tylko 42 kilogramy. Ze strachem spoglądałem na swoje ręce i nogi — wszystkie mięśnie gdzieś zanikły, zostały dosłownie skóra i kości. Zwątpiłem, czy kiedykolwiek nabiorę ciała, tym bardziej że w obozie zapanował głód. Rano otrzymywaliśmy kubek czarnego napoju, zwanego szumnie kawą. Podobno był to wywar z żołędzi. Każdemu również dawano pajdkę gliniastego chleba na cały dzień. W południe wodnista zupa z brukwi lub jarmużu, czasem dodatkowo po trzy, cztery gotowane w łupinach kartofle, od święta zaś kawałek surowej brukwi. Wieczorem — kubek takiego jak rano napoju. Nie dochodziły do nas paczki ani z Czerwonego Krzyża, ani z kraju.
Założyliśmy z Lolkiem spółkę gastronomiczną. Z otrzymanych pajdek odrywało się skórki, by pokroić je na drobne kosteczki. Z obiadowej porcji odliczaliśmy po pięć łyżek brukwianki, dosypując do niej pokrojone skórki i dolewając około półtora litra wody. Potem odbywało się gotowanie na przemyślnie skonstruowanej z dużej blaszanej puszki maszynce. Za paliwo służyły drobne szczapki, zestrugiwane z pustej pryczy (w tym sektorze dano je nam do dyspozycji, oczywista bez sienników i pościeli). Uszło to jakoś uwagi Niemców, a my spożywaliśmy, a raczej piliśmy jeden „posiłek" więcej.“(2)


spływy kajakowe |praca Radom |hotel spa