Gry Dla Dzieci |Parkiet |Biżuteria stalowa
fajne.wydarzeniadlakobiet.net

„I wtedy rozległy się strzały. Całe serie. Echo niosło je ku nam. Demonstranci zamarli w milczeniu. Czuliśmy, że tam w górze miasta musiało stać się coś złego. Oczekiwano na jakiś znak, wieść, hasło. Po pewnym czasie doszły nas bezładne krzyki i szloch. A potem głosy „Strzelali do naszych, są zabici i ranni!".
Parłem jak inni z tłumu ku przodowi. Przed nami pięła się stroma ulica Mardżaniszwilego. Jakaś ślepa siła pchała nas ku miejscu tragedii.,. Pomścimy kolegów! Dość bezkarności!" — łomotało mi po głowie. Inni już do tego nawoływali.
I oto w świetle latarń wyłonił się brzeg prospektu Rustawelego. Dzieliło nas ledwie kilkadziesiąt metrów od schodów Gmachu Łączności. Tłum by się tam wdarł, ale rozchyliły się ku mam wrota, takie drzwi o specjalnej konstrukcji, i... gruchnęły salwy. ( hłopcy i dziewczęta zaczęli padać. Ujrzałem krew na piersiach kolegi, który szedł krok przede mną. a teraz leżał na jezdni i błagał o ratunek przerażonymi oczyma. Chcieliśmy nachylić się i udzielić mu jakiejś pomocy, ale tłum z dołu napierał, nie wiedząc co się działo przed schodami. Znów rozległy się salwy, trafieni miotali się po ziemi. Rozległy się traszliwe krzyki, wrzaski, płacz, skowyt, jęki i zawodzenie. Zapanowała panika, nie było wiadomo dokąd uciekać, gdyż z dołu parła ulicą Mardżaniszwilego ku prospektowi Rustawelego rzeka niezorientowanej w niebezpieczeństwie młodzieży.“(13)


aminokwasy |salon kosmetyczny Kraków |depilacja laserowa kraków