Katalog |włodarzewska opinie |tanie kwatery Zakopane
fajne.wydarzeniadlakobiet.net

Nocleg był przygotowany


„Nocleg był przygotowany w stodole, na pachnącym sianie. Zgodnie z naszą prośbą obudzono nas o świcie; chcieliśmy wyruszyć wcześnie i dotrzeć w ciągu dnia możliwie daleko na południe. Najbliższe znane mi strony leżały w okolicach Żydaczowa, odległego o 50 kilometrów. Nasz gospodarz dał nam adres swoich znajomych w Stryju. Zauważyłem, iż jego ujmująca gościnność wzrosła jeszcze od dnia wczorajszego. Obydwaj z kuzynem podoficerem uwijali się dokoła mnie, krytykując mój strój, twierdząc, że mam wygląd zbyt „inteligencki" i że małe istnieje prawdopodobieństwo, abym w przebraniu dotychczasowym zdołał dotrzeć do granicy. Po dłuższych deliberacjach przyniesiono stary, mocno wyszarzany garnitur. Spodnie były nieco przykrótkie, postrzępione u dołu i nosiły ślady długoletniej służby w postaci plam różnego kształtu i barwy. Marynarka, dobrze znoszona i połatana na łokciach, oraz zrudziała czapka cyklistówka dopełniły całości nowego stroju. Pani Z. dokonała doraźnych adaptacji krawieckich, po czym powierzchowność moja zyskała powszechny aplauz obecnych. Ich znaczące, aczkolwiek dyskretne, zachowanie się nasuwało myśl, że zostałem poznany.
Opuszczaliśmy Biłkę Szlachecką żegnani życzeniami zacnych gospodarzy. Przeciąwszy tor kolejowy przy stacji GajeCzyżyków, szliśmy teraz wprost na południe przez rozległe, czysto ruskie wsie. Ludność stała gromadkami u skrzyżowań dróg, patrząc na nas spode łba, jednak nie zaczepiając nas wcale. W pewnym miejscu ujrzeliśmy w oddali duży dwór, położony na wzgórzu, okolony starym parkiem. Ktoś powiedział nam, że we dworze mieści się sztab generała Timoszenki. Aczkolwiek brzmiało to wysoce nieprawdopodobnie, uważaliśmy za wskazane opuścić drogę i iść przez czas pewien na przełaj połami. Na trakcie do Dźwinogrodu ujrzeliśmy znany obraz gromadki żołnierzy polskich i małe grupki uchodźców wędrowały w obie strony. Od czasu do czasu mijały nas jakieś oddziałki Armii Czerwonej. Jeden z nich, złożony z kilku samochodów ciężarowych, stanął tuż przy nas; paru oficerów zeskoczyło na ziemię. Odbyło się krótkie, lecz brutalne badanie. Pomimo widocznej nieufności, z jaką indagatorzy mierzyli mnie od stóp do głów, incydent zakończył się niedbałym machnięciem ręki, zezwalającym na kontynuowanie wędrówki. Za wsią Woźniki przecięliśmy główną szosę Lwów—Bobrka.“(1)


gabinet |nieuczciwy pracodawca |dekoracje latarniowe