„— To znaczy, że odroczymy teraz nasze posiedzenie i pójdziemy do knajpy na absynt.
Z końcem drugiego tygodnia Gauguin rzekł
— Dziś wieczór pójdziemy do twojego burdelu. Może znajdę jakąś ładną, pulchną dziewczynkę.
— Trzymaj się z daleka od Racheli! Ona należy do mnie.
Przez labirynt kamiennych uliczek poszli do Louisa.
Posłyszawszy głos Vincenta Rachela zbiegła na dół i rzuciła mu się na szyję. Vincent poznał Gauguina z panem Louis.
— Monsieur Gauguin — powiedział Louis — pan jest artystą. Może zechce pan wydać sąd o dwóch obrazach, kupiłem je zeszłego roku w Paryżu.
— Chętnie. Gdzie je pan nabył
— W firmie Goupil na placu Opery. Wiszą w salonie od frontu. Proszę, niech pan wejdzie.
Rachela zaprowadziła Vincenta do pokoju na lewo od wejścia, posadziła go na krześle i usiadła mu na
kolanach.
— Chodzę tu już sześć miesięcy, a Louis nie zapytał mnie nigdy o zdanie — mruknął Vincent, dotknięty.
— Uważa, że ty nie jesteś artystą, FouRoux.
— Może ma rację.
— Nie kochasz mnie już — dąsała się Rachela.
— Dlaczego tak sądzisz, turkawko
— Dawno tu nie byłeś.
— Pracowałem ciężko, by przygotować dom na przyjęcie przyjaciela.
— Więc kochasz mnie, nawet gdy nie przychodzisz
— Ależ tak, oczywiście.“(4)
<<<< - Czy panu kiedyś cierpła
| Nieco później dmuchnął >>>>
Porcelana ręcznie malowana |onet |Podłogi